Tu leżą ofiary dżumy, tam cholery i wojny, czyli o zapomnianych cmentarzach Torunia [zdjęcia]

Szymon Spandowski
Szymon Spandowski
Koniec ekshumacji na Glinkach. Z trzech masowych grobów wydobyto wtedy szczątki trzech tysięcy ofiar radzieckiego obozu, który tu działał do wiosny 1945 roku Sławomir Kowalski
Dziś stawiamy na cmentarzach znicze w dowód pamięci o zmarłych. A gdyby było na odwrót i raz w roku to zmarli przypominaliby światłem o sobie? Toruń by wtedy rozbłysnął. W wielu przypadkach jasno by się zrobiło również tam, gdzie takiego światła prawie nikt by się nie spodziewał.

Według naszych przodków, dusze zmarłych przybierały różne postacie. Bywały na przykład ognikami, bądź innymi światełkami, które w nocy zwodziły wędrowców na manowce, albo wręcz przeciwnie - pokazywały im właściwą drogę. Pod taką postacią na ogół pojawiać się miały dusze pokutujące, gdyby jednak przyjąć, że raz w roku odrobina światła należy się każdemu duchowi? Ale by nam wtedy Toruń rozbłysnął! Fala jasności ogarnęłaby nie tylko istniejące dziś nekropolie, które i tak o tej porze migocą. Proszę sobie wyobrazić Wały generała Sikorskiego rozświetlone niczym Las Vegas, ulicę Legionów skąpaną w rzęsistym świetle, jakby w Toruniu nikt nigdy na oświetleniu nie oszczędzał. Jednym z najjaśniejszych punktów na mapie miasta byłyby też zapewne Glinki.

Niestety, zmarli z takim oświeceniem się nie spieszą, przez co żywym często zdarza się pobłądzić. O tym, że w rejonie ul. Bawarczyków znajduje się cmentarz żołnierzy, którzy w 1813 roku bronili Torunia przed Rosjanami, w zasadzie wiadomo.

Zobacz wideo: Smaki Kujaw i Pomorza

Przypomina o nich XIX wieczny pomnik na rogu Bawarczyków i Legionów. Pomimo tego widok ludzkich kości, które pojawiają się niemal za każdym razem gdy w okolicy prowadzone są jakieś roboty ziemne, na ogół wywołuje zdziwienie. Kiedy kilka lat temu przy Bawarczyków rozpoczęła się budowa bloku zdziwienie to było nawet uzasadnione. Według archiwalnych planów plac budowy powinien znajdować się poza cmentarzem, a jednak wraz z ziemią do wykopu cały czas osuwały się ludzkie szczątki. Jak się później okazało, przy ulicy Bawarczyków spoczywają nie tylko obrońcy miasta z 1813 roku, ale również ofiary epidemii dżumy, która sto lat wcześniej pochłonęła niemal połowę mieszkańców Torunia.

- Dzięki zestawieniu źródeł narracyjnych z kartograficznymi można zakładać, że masowe groby ofiar zarazy z lat 1708-1711 umiejscowiono w kwadracie między ulicami Dekerta, Legionów, Bawarczyków, Młodzieżową i Podgórną - mówiła w rozmowie z "Nowościami" dr Katarzyna Pękacka-Falkowska z Katedry i Zakładu Historii i Filozofii Nauk Medycznych Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu, autorka książki „Dżuma w Toruniu w trakcie III wojny północnej”. - Kolejne lokalizacje to parcele, na których znajdują się „Leśny Ludek”, Przychodnia Zdrowia Psychicznego i dawna szkoła muzyczna przy Mickiewicza. Teren między hotelem „Bulwar” a schronem. Trójkąt między ulicą Warszawską (odcinek Poniatowskiego -Traugutta) i Bulwarem Filadelfijskim itd. Były też pochówki potajemne, bo nie każdy chciał, aby jego bliscy trafili do masowego grobu. Wówczas zwłoki chowało się na tyłach kamienic.

O tym, że nie ma czegoś takiego jak nieistniejące czy byłe cmentarze, wielokrotnie miały się okazję przekonać różne ekipy, które rozkopywały skwer przy Wałach gen. Sikorskiego przed głównym budynkiem Urzędu Miasta. Obok miejsca, gdzie dziś stoi pawilon z gazetami i pieczywem w średniowieczu był kościół św. Krzyża. Przed "Damroką" archeolodzy odnaleźli fundamenty kościoła św. Wawrzyńca, zaś kawałek na północ, kilka lat temu trafili na pozostałości gotyckiej świątyni św. Jerzego. Wszystkie te kościoły były otoczone cmentarzami i chociaż świątynie się do naszych czasów nie zachowały, a z powierzchni ziemi zniknęły nagrobki, kości zmarłych nadal spoczywają w ziemi. Wszystko inne zatem zniknęło, ale cmentarze nadal w tym miejscu są. Poświęcana i pełna kości ziemia otacza także pozostałości kościoła dominikanów, zaś o tym, że cmentarzami są również tereny wokół zachowanych gotyckich świątyń, nikomu chyba przypominać nie trzeba. Za to w związku z bardzo dynamiczną rozbudową Winnicy z pewnością warto by było przypomnieć o tym, że cmentarzem jest także teren u zbiegu Lubickiej i Winnicy. Jeszcze w pierwszej połowie XX wieku w tym miejscu stał zresztą krzyż. Na Jakubskiem miejsc pochówku było zresztą więcej. O jednym z nich, dziś już całkowicie zapomnianym, wspomniała w 1912 roku "Gazeta Toruńska" pisząc o planach poszerzenia cmentarza parafialnego.

„Ze względu na to, że cmentarz parafii św. Jakóba (pisownia oryginalna - red.) jest już przepełniony, dozór kościelny zamierza kupić odpowiedni teren na urządzenie nowego cmentarza - czytamy. - W tym celu upatrzono plac położony na przedmieściu Jakóbskiem przy ul. Rzezalnianej w pobliżu prochowni, a należący do gminy miejskiej. Miejsce to podczas panowania cholery przed 20 laty służyło już jako cmentarz. Przedsięwzięte próby wykazały, iż upatrzony teren odpowiadałby zupełnie swemu przeznaczeniu. Przy kopaniu natrafiono na grób masowy, w którym leżały kości kilku szkieletów ludzkich, z czego można wnioskować, iż chowano tam osoby zmarłe na chorobę we wspomnianym czasie”.

Dawna ulica Rzezalniana nazywa się dziś Antczaka, wspomniana w cytowanym fragmencie prochownia znajdowała się natomiast po południowej stronie obecnej ulicy Traugutta, w rejonie jej skrzyżowania z ulicą Waryńskiego.

Trwa głosowanie...

Czy koronawirus nadal stanowi zagrożenie?

Wszelkie tego typu doniesienia warto brać dziś pod uwagę. Chociażby dlatego, aby uniknąć sytuacji, do jakiej kilka lat temu doszło na Glinkach, gdzie podczas budowy bloków budowlańcy trafili na masowy grób ofiar radzieckiego obozu jenieckiego, jaki tu działał od wiosny 1945 roku. Jak pamiętamy, ostatecznie okazało się, że obok siebie znajdują się tam trzy masowe mogiły, z których ekshumowano szczątki trzech tysięcy osób. Z całą pewnością takich grobów jest więcej - na Glinkach i nie tylko tam, ekipy Instytutu Pamięci Narodowej nadal poszukują przecież masowych grobów obozu prowadzonego przez polską bezpiekę w Forcie XV na Rudaku.

Gdyby więc dusze zmarłych zaczęły świecić, o czym w długie jesienne wieczory opowiadali nasi dziadowie, badacze pewnie zareagowaliby na to z wdzięcznością. Z korzyścią dla obu stron, bo przecież dobre słowo bardzo często uwalniało taką duszę od pokuty. A my przy okazji pewnie moglibyśmy wreszcie rozstrzygnąć, gdzie dokładnie znajdował się cmentarz na Kępie Bazarowej, dokąd sięgały granice cmentarza na terenie późniejszego parku na Bydgoskiem. I Bóg jeden wie, gdzie jeszcze przypomnieliby nam o sobie nasi przodkowie.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie