Kujawsko-Pomorskie. Matka niepełnosprawnego 4-latka oskarżona o rozpijanie go piwem! Sąd: zemsta sąsiadki

Małgorzata Oberlan
Małgorzata Oberlan
Pani Eliza odpowiedzialnie i z oddaniem opiekuje się synkiem - ustalił sąd.
Pani Eliza odpowiedzialnie i z oddaniem opiekuje się synkiem - ustalił sąd. pixabay
Matka niepełnosprawnego 4-latka stanęła przed sądem oskarżona o rozpijanie go alkoholem. Dowodem miały być zeznania świadków i nagranie. W Sądzie Rejonowym w Chełmnie prawda wyszła jednak na jaw. Kobieta padła ofiarą zemsty sąsiadki, z której mężem miała romans.

Zobacz wideo: Matura 2023 - szykują się duże zmiany!

Kujawsko-Pomorskie. Kluczowy świadek w sądzie stawił się pijany

Jak niewiarygodny przebieg miał ten proces może świadczyć fakt, że kluczowy świadek - kochliwy pan Tomasz, autor rzekomo kompromitującego nagrania - stawił się w Sądzie Rejonowym w Chełmnie pijany.

"Składając przed sądem zeznania świadek był w stanie upojenia alkoholowego. Przeprowadzony wynik badania trzeźwości przez patrol policji dał wynik 1,43 mg/l alkoholu w wydychanym powietrzu" - odnotowano w aktach.

Czytaj także

Oczywiście, największą traumę w związku z procesem przeżyła sama oskarżona. Pani Eliza to matka niepełnosprawnego dziecka. Jej czteroletni synek od urodzenia cierpi z powodu tzw. stopy końsko-szpotawej i przykurczy ścięgien. Był wielokrotnie operowany i wymaga troskliwej opieki. Matka na każdą noc musi zakładać musi mu szynę na nogę. Opiece nad dzieckiem poświęciła się całkowicie i jak ustalił sąd - wywiązuje się z tej roli bez zarzutu.

Dlaczego zatem pani Eliza stanęła przed sądem w Chełmnie oskarżona o rozpijanie nieletniego synka piwem? W tle jest burzliwy romans, zemsta zdradzonej przez męża sąsiadki i zmowa grupy osób.

Czytaj także

Chełmno. Romans i sąsiedzki konflikt z finałem w sądzie

Pani Eliza z niepełnosprawnym synkiem i starszym dzieckiem wprowadziła się do tego domu w Chełmnie w 2018 roku. Od rozwodu sama wychowuje pociechy. Początkowo miała dobre relacje ze wszystkimi sąsiadami. Wszystko zmienił romans, w który wdała się z żonatym panem Tomaszem - sąsiadem z dołu.

Przez kilka tygodni para mieszkała ze sobą w jej mieszkaniu. Potem jednak namiętność wygasła. Pan Tomasz w sądzie sam wyznał, że jest alkoholikiem. Miało to zapewne wpływ na jego relacje z kochanką. Po romansie mężczyzna wrócił do żony. Ta jednak, co też można zrozumieć, znienawidziła panią Elizę.

Pierwsza była tak zwana afera węglowaEdward Ś. początkowo próbował legalnych interesów: produkował m.in. papier toaletowy i miał magazyn z elektroniką. Posiadał okazałe biuro w centrum Torunia, sponsorował kulturę, jeździł porsche, które parkował niemal na ulicy Szerokiej. Miał też masę kontaktów. Znał parlamentarzystów, sędziów, policjantów, biznesmenów, itd., a oni znali jeszcze innych. Był też ponoć dobrym znajomym "Pershinga". Gdy w 1993 r. spłonęła mu hurtownia z elektroniką i kosmetykami, za którą nie dostał pełnego odszkodowania (upadła Westa, w której miał ubezpieczone towary), popadł w finansowe tarapaty. Pewnie wtedy wpadł na pomysł wyłudzeń na szerszą skalę. Noktowizor w domuWedług prokuratury Edward Ś. Był członkiem grupy przestępczej, która wyłudzała w całej Polsce miał węglowy. Schemat działania był następujący: jego ludzie zakładali spółki, które zamawiały od różnych firm towary na przedłużony termin płatności. Do zapłaty nigdy jednak nie dochodziło. Te towary to głównie miał węglowy, ale zdarzały się również materiały budowlane a nawet gaśnice. Cały ten towar fikcyjnie odsprzedawały Edwardowi Ś. i szybko likwidowały swoją działalność. On sprzedawał towar troszkę taniej, niż cena rynkowa i tym sposobem interes się kręcił. Kiedy ktoś nie chciał współpracować być zastraszany i grożono mu na różne sposoby.- Przed wyjściem z domu sprawdzałem lornetką przez okno, czy na ulicy nie ma samochodu z ludźmi Edwarda Ś. Załatwiłem sobie nawet noktowizor - opowiadał potem w sądzie jeden z jego współpracowników, który chciał wycofać się interesu.Gdy Edward Ś zorientował się, że szuka go policja zniknął i długo się ukrywał. Został zatrzymany na Śląsku, a kiedy drugi raz również udało mu się zmylić wymiar sprawiedliwości przed ogłoszeniem prawomocnego wyroku, ukrywał się w Czechach. Między innymi przefarbował włosy i zapuścił brodę. W końcu został skazany na więzienie, podobnie jak 16 jego wspólników.Zobacz także: Luksusowe życie mafijnych bossów i gangsterów w Polsce [PRYWATNE i ARCHIWALNE ZDJĘCIA]Czytaj dalej. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE

Toruńska mafia. To oni stali na czele toruńskiego półświatka...

Jak ustalił w toku procesu sąd, to zdradzona żona uknuła całą intrygę przeciwko pani Elizie: namówiła świadków do składania fałszywych zeznań i była inicjatorką skompromitowania sąsiadki poprzez nagranie. Jego wykonanie zleciła mężowi. Konflikt sąsiedzki w tym domu urósł po romansie do niecodziennych rozmiarów. Dość wspomnieć, że policyjne interwencje i wnioski o ukaranie do sądu stały się tu prawie codziennością.

Fałszywe zeznania i nagranie zrobione z zemsty

Wskutek zeznań męża i żony, kilku sąsiadów oraz nagrania śledczy oskarżyli panią Elizę o rozpijanie małoletniego synka alkoholem (art. 208 kk). Miało się to dziać przynajmniej przez rok: od sierpnia 2018 do sierpnia 2019 roku. W Sądzie, jak wspomnieliśmy, świadkowie mijali się z prawdą.

Trwa głosowanie...

Czy doceniamy pracę służb mundurowych?

Pan Tomasz przyszedł na proces pijany, ale zdążył wycofać się z wcześniej złożonych zeznań i wyznać, że za całą aferą stoi zemsta jego żony. Sąsiedzi natomiast tak błąkali się w swoich relacjach, że sąd nie mógł ich uznać za wiarygodne. Trudno było też sądowi uwierzyć żonie pana Tomasza. Ta twierdziła np., że jeszcze przed romansem widziała, jak pani Eliza podaje dziecku alkohol. Dlaczego wtedy nie zareagowała i nie zgłosiła tego? "Bo nie chciała szkodzić dziecku" - przekonywała.

Absolutnym niewypałem okazało się też nagranie, które miało być koronnym dowodem w sprawie. "Pełna analiza tego nagrania prowadzi do wniosku, że nie stanowi ono dowodu niczego, poza tym, że zarejestrowano na nim głosy określonych osób, które prowadzą na nim luźną, towarzyską rozmowę. Nie wynika z niego w żadnym momencie, by E. K. (1) podała dziecku alkohol. Wręcz przeciwnie, nie sposób nie odnieść wrażenia, że nagranie to miało służyć „wrobieniu” oskarżonej w rozpijanie syna.

Polecamy

Wbrew toczącej się rozmowie autor nagrania – T. D. wtrąca ni stąd ni zowąd kilka razy sformułowanie „No weź E. nie dawaj mu tego piwa”, na co E. K. (1) odpowiada „A czy ja mu daję piwo?!”. W sprawie ponad wszelką wątpliwość ustalono ponadto, że nagranie to zostało spreparowane z zemsty z inicjatywy M. D. (żony-red.)" - odnotował w aktach sąd.

Wyrok uniewinniający, ale jeszcze nieprawomocnie

Wyrokiem Sądu Rejonowego w Chełmnie oskarżona pani Eliza została uniewinniona od zarzucanych jej czynów. Nie jest to jednak jeszcze wyrok prawomocny. Wraz z uzasadnieniem został 23 marca opublikowany na Portalu Orzeczeń Sądowych.

PS Imiona osób zostały tekście zmienione.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie