Ukrainiec w Brodnicy pobił matkę. Sąd: ale nie chciał jej zabić. Jest wyrok!

Małgorzata Oberlan
Małgorzata Oberlan
123rf
Ukrainiec Viaczesław B. pobił w Brodnicy własną matkę. Bił rękoma i pufą, głową kobiety uderzał o kaloryfer, dusił i przeciągał nożem po szyi - ustalił Sąd Okręgowy w Toruniu. Uniewinnił jednak recydywistę od zarzutu usiłowania zabójstwa. Skazał go tylko za spowodowanie lekkiego uszczerbku na zdrowiu.

Zobacz wideo: Koniec z odmową przyjęcia mandatu? Jest nowy projekt.

Ukrainiec Viaczesław B. pobił w Brodnicy własną matkę. Bił rękoma i pufą, głową kobiety uderzał o kaloryfer, dusił i przeciągał nożem po szyi - ustalił Sąd Okręgowy w Toruniu. Uniewinnił jednak recydywistę od zarzutu usiłowania zabójstwa. Skazał go tylko za spowodowanie lekkiego uszczerbku na zdrowiu.

Polecamy

Już wiadomo, że ogłoszony pod koniec grudnia w Sądzie Okręgowym w Toruniu wyrok raczej nie satysfakcjonuje nikogo. Od razu o pisemne uzasadnienie orzeczenia wystąpiły wszystkie strony procesu: prokuratura, która oskarżyła Ukraińca o próbę zabójstwa, reprezentująca oskarżycielkę posiłkową (matkę) adwokat Dominika Bołądź oraz obrońca Viaczesława B. - adwokat Henryk Refliński. To oznacza, że wszyscy mogą planować apelację.

Po trwającym kilka miesięcy procesie sąd uznał 28-letniego Ukraińca winnym pobicia matki i spowodowania u niej lekkiego uszczerbku na zdrowiu (art. 157 par. 2 Kodeksu karnego). Skazał go za to na 1 rok i 4 miesiące. Zdecydował też o zwolnieniu mężczyzny z aresztu, w którym przebywał od momentu zatrzymania. Prokuraturze i matki trudno się z takim finałem procesu pogodzić. Viaczesław B. według oskarżycieli dopuścił się bowiem ciężkiego pobicia (z uszkodzeniami ciała trwającymi powyżej siedmiu dni) oraz usiłowania zabójstwa. Oczekiwali dla niego zdecydowanie surowszej kary.

Bił, dusił, nożem po szyi...

Viaczesław B. ma obecnie 28 lat. Jak przekazuje prokuratura, to recydywista, który Na Ukrainie odsiadywał wyrok 2 lat i 5 miesięcy więzienia za pobicie. Skazał go sąd w rodzinnym mieście Romny (obwód sumski). Do Polski przyjechał wraz z matką. Mieszkali w Brodnicy, w jednym z domów przy ul. Sienkiewicza. To tutaj 26 września 2019 roku doszło do dramatu, który według śledczych był kulminacją ciągnącej się dłużej przemocy domowej.

Polecamy

Ustalenia prokuratury i jej ocena sytuacji różnią się jednak od tego, co ustalił Sąd Okręgowy w Toruniu. W toku procesu doszedł on do wniosku, że mężczyzna matki nie chciał zabić. Czyny, których się dopuścił, sąd tak opisał: "W dniu 26 września 2019 roku, pomiędzy godziną 22.00 a 23.00 w Brodnicy, działając z zamiarem bezpośrednim spowodował u pokrzywdzonej, poprzez to, że uderzał ją rękoma i częścią pufy po całym ciele, trzymając za włosy uderzał jej (matki-red.) głową o ścianę i kaloryfer, dusił ją oraz trzykrotnie przeciągnął ostrzem noża po jej brodzie i szyi."

Według ustaleń sądu, Viaczesław B. spowodował u matki "obrażenia w postaci złamania kości nosa z niewielką odmą tkanek miękkich nosa, licznych zasinień głowy, szyi, klatki piersiowej oraz kończyn górnych i dolnych, a także linijne otarcie naskórka okolic brody i dwóch linijnych otarć naskórka okolicy szyi i powierzchownej rany ciętej płatowej palca piątego ręki prawej". Obrażenia te były lekkie, nie trwały dłużej niż siedem dni.

Dochodząc do takich ustaleń sąd uznał Ukraińca za winnego przestępstwa opisanego we wspomnianym art. 157 par. 2 Kodeksu karnego, za które maksymalna kara to 2 lata więzienia. Wymierzył mu karę 1 roku i 4 miesięcy pozbawienia wolności. Jak wspomnieliśmy, wyrok jest nieprawomocny. Jeśli dojdzie do spodziewanych odwołań od niego, sprawa trafi do Sądu Apelacyjnego w Gdańsku.

Polecamy

Dodajmy, że już na etapie śledztwa Ukrainiec nie przyznawał się do zarzucanych mu przez prokuraturę czynów. Decyzja Sadu Okręgowego w Toruniu z 21 grudnia 2020 roku został mu uchylony areszt tymczasowy, który wobec niego stosowano - kilkakrotnie przedłużając - od momentu zatrzymania go we wrześniu 2019 roku.

WARTO WIEDZIEĆ:

Przebywając na terenie Polski, jak każdy inny obcokrajowiec, Ukrainiec Wieczesław B. podlega polskiej jurysdykcji. Oznacza to, że sądzony jest według polskiego prawa, a jeśli zostanie prawomocnie skazany będzie odbywał karę pozbawienia wolności w polskim zakładzie karnym. Chyba, że wnosić będzie o "odsiadkę" w ojczyźnie i otrzyma na to zgodę.

Jak podaje Służba Więzienna, na koniec czerwca 2020 roku w zakładach karnych i aresztach śledczych na terenie całego kraju przebywało ponad 1100 cudzoziemców. Stanowili oni 1,5 procent ogólnej populacji osadzonych. Dominują Ukraińcy.

W Europie sytuacja ta wygląda jednak inaczej. Jak wynika z raportu World Prison Brief, w Szwajcarii populacja obcokrajowców wynosi ponad 71 proc., we Włoszech to ponad 33 proc., a we francuskich więzieniach obcokrajowcy to ponad 21 proc. populacji więziennej.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

" Przebywajacy na terenie Polski , jak kazdy obcokrajowiec ,Ukrainiec podlega

polskiej jurysdykcji " KLAMSTWO !!!!! Przeciez amerykanscy zoldacy i najemnicy do pilnowania RP sa nietykalni !!Zaden amerykanski zolnierz nie stanie w Europie przed sadem takze i w Polsce !!!!!!!!!! Tak zazyczyli sobie amerykanscy NADLUDZIE a Unia Europejska zgodzila sie na to jak te barany !!!!!!

Dodaj ogłoszenie