Kawa dla mordercy w areszcie w Toruniu. Jest śledztwo w Chojnicach!

Małgorzata Oberlan
Małgorzata Oberlan
Areszt śledczy w Toruniu.
Areszt śledczy w Toruniu. Grzegorz Olkowski
Prokuratura Rejonowa w Chojnicach wszczęła śledztwo w sprawie kawy i tytoniu, które skazany na dożywocie morderca Andrzej G. miał dostać w prezencie od szefa aresztu w Toruniu.

Zobacz wideo: Największe hity sezonu żużlowego na Pomorzu i Kujawach

Wszczęto śledztwo w sprawie szefa toruńskiego aresztu

Mamy potwierdzenie tego, że po zakończeniu postępowania sprawdzającego Prokuratura Rejonowa w Chojnicach 22 marca br. wszczęła formalnie śledztwo w sprawie szefa toruńskiego aresztu śledczego. Chodzi o kapitana Wojciecha M., kierującego dotąd "Beczką" czyli Oddziałem Zewnętrznym Zakładu Karnego w Inowrocławiu. Zawieszony w obowiązkach kapitan jest równocześnie wicedyrektorem wspomnianego ZK.

Czytaj więcej

Śledztwo trafiło poza Toruniem dla bezstronności, decyzją Prokuratora Regionalnego w Gdańsku. Toczy się w kierunku przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez dwie osoby: szefa aresztu oraz zastępcę działu penitencjarnego aresztu w Toruniu. O co dokładnie są podejrzewani?

Kapitan Wojciech M. podejrzewany jest o to, że 2 i 3 lutego 2020 roku przekazał paczki z kawą i tytoniem więźniowi Andrzejowi G. Drugi funkcjonariusz natomiast o to, że 2 lutego dostarczył przestępcy owe prezenty. Czyny objęte śledztwem opisane są w art. 321 par. 1 Kodeksu karnego i zagrożone karą do 3 lat więzienia. To tzw. "nadużycie władzy na szkodę interesu publicznego". W żargonie służby więziennej natomiast - absolutnie niedozwolone kontakty z osadzonymi.

Czytaj także

Afera w areszcie w Toruniu. Więzień z dożywociem dostawał prezenty od szefa aresztu

Przypomnijmy, że szefa aresztu w Toruniu miał tymi prezentami obłaskawiać skazanego na dożywocie Andrzeja G.. po to, by ten przestał pisać na niego skargi. Morderca i pedofil, uznany przez biegłych za seksualnego sadystę, w więziennego pisarza bawił się najprawdopodobniej z nudów. O prezentach dowiedzieli się strażnicy w Toruniu. W "Beczce" wybuchło oburzenie. Zawiadomienia szybko powędrowały do prokuratury i Biura Spraw Wewnętrznych SW. Dowodem w całej sprawie ma być m.in. monitoring z celi Andrzeja G.

Obaj opisywani funkcjonariusze zostali zawieszeni w obowiązkach decyzją dyrektora OISW w Bydgoszczy. Toczy się wobec nich postępowanie dyscyplinarne. Co natomiast dzieje się z Andrzejem G.? Ten multirecydywista, skazany na dożywocie, szybko po wybuchu skandalu opuścił toruński areszt. Według nieoficjalnych informacji od funkcjonariuszy więziennej przetransportowany został do więzienia w bydgoskim Fordonie.

Czytaj także

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie