Rewolucja w rocku się skończyła, nie bez winy talent shows

Rewolucja w rocku się skończyła, nie bez winy talent shows

Michał Żarski

Nowości Dziennik Toruński

Nowości Dziennik Toruński

Dr hab. Dariusz BrzosteK: W Polsce jest w tej chwili dość dużo ciekawej nowej muzyki

Dr hab. Dariusz BrzosteK: W Polsce jest w tej chwili dość dużo ciekawej nowej muzyki ©Archiwum Dariusza Brzostka

O swoich fascynacjach muzycznych mówi dr hab. DARIUSZ BRZOSTEK z Katedry Kulturoznawstwa UMK .
Dr hab. Dariusz BrzosteK: W Polsce jest w tej chwili dość dużo ciekawej nowej muzyki

Dr hab. Dariusz BrzosteK: W Polsce jest w tej chwili dość dużo ciekawej nowej muzyki ©Archiwum Dariusza Brzostka

W którym momencie znudził się pan głównym nurtem rocka i zaczął poszukiwania ambitniejszych form?

Muszę zacząć od tego, że dla mnie punktem wyjścia był nie tylko mainstream rockowy, ale z powodów rodzinnych słuchałem i muzyki jazzowej, i klasyki rocka, czyli Jimiego Hendriksa, Carlosa Santany, Black Sabbath. Gdy byłem nastolatkiem, czyli w późnych latach 80., usłyszałem w radiowej Trójce płytę „Velvet Underground and Nico”.
To były te same dźwięki, których dotychczas słuchałem, ale zagrane zupełnie inaczej: utwory bez wypolerowanej produkcji, piosenki bez refrenu albo piosenki, które zamieniają się w smugi hałasu. To było dość orzeźwiające doświadczenie.

Ale Trójka rzadko puszczała takie rzeczy jak debiut Velvet Underground.

O ile sobie przypominam, tak, bo choć ta stacja była głównym siewcą idei rockowych w Polsce, dominował w niej rock progresywny, czyli zespoły takie jak Pink Floyd, Yes czy Genesis. Potem takim fenomenem był zespół Marillion, co w ogóle mnie nie przekonywało, bo jego muzyka była klasycyzująca w niedobrym tego słowa znaczeniu. Chłopaki w skórzanych kurtkach usiłowały grać muzykę inspirowaną Janem Sebastianem Bachem, co dla mnie brzmiało sztucznie.


Czytaj też: Dr Janusz Czarnecki wydaje nową książkę



Jakich zespołów słuchał pan po poznaniu muzyki Velvet Underground?

To była prosta droga w kierunku sceny nowojorskiej: Patti Smith, Television, Suicide wraz z wczesną elektroniką i oczywiście Talking Heads. Ten ostatni zespół był dla mnie bardzo ważny. Jego płyty produkował Brian Eno, czyli pionier muzyki ambient. Pojawiały się w jego utworach inspiracje muzyką etniczną. Bardzo ciekawą płytę nagrali też Eno i wokalista Talking Heads, David Byrne - „My Life in the Bush of Ghosts”. Na tej płycie pojawiały się sample z muzyki afrykańskiej, najpierw nagrane przez muzyków z Afryki, a potem pocięte w studiu na kawałki i ułożone w formie dźwiękowego kolażu. Później odkrywałem coraz bardziej hałaśliwe rzeczy, na przykład album Lou Reeda „Metal Machine Music”, co otworzyło przestrzeń do słuchania muzyki o charakterze czysto eksperymentalnym, bez melodii czy harmonii. Do tego zawsze lubiłem improwizacje, co brało się z wczesnego kontaktu z muzyką jazzową. Łatwo mi było przejść do eksperymentalnych dźwięków tworzonych na styku jazzu, rocka i muzyki improwizowanej.

W wydanej ostatnio biografii Lou Reeda można przeczytać, że płyta „Metal Machine Music” powstała z przymusu. Artysta musiał się wywiązać z kontraktu, więc nagrał same sprzężenia gitarowe, co było rodzajem muzycznego żartu.

Ten żart w pewnym sensie zapoczątkował scenę noise’ową, chociaż podobne rzeczy pojawiały się już wcześniej, w latach 60., na przykład w wykonaniu formacji AMM. Lou Reed był, moim zdaniem, zawsze świadomym artystą, a ten jego żart był w gruncie rzeczy komentarzem do reguł systemu showbizneso-wego. A z drugiej strony gest pozostawienia włączonej gitary jest bardzo rockowy, bo sama gitara elektryczna jest archetypem rockowego instrumentu. Cała ta płyta powstała według logiki muzyki eksperymentalnej: artysta uruchomił pewien proces, który potem rozwijał się bez jego udziału. W tamtym czasie było to rewolucyjne podejście.

A gdzie widzi pan tę rewolucyjność w dzisiejszej muzyce?

W rocku jest z tym kłopot, bo to rewolucyjne podejście kończy się w latach 90. na muzyce grunge. Później tę funkcję przejął hip-hop, który na scenie amerykańskiej, szczególnie tej niezależnej, jest dosyć progresywną muzyką eksplorującą różne przestrzenie. Z kolei w jazzie bardzo wyraźnie widać tendencję do przejścia w stronę muzyki improwizowanej i odejścia od schematu wariacji na zadany temat. Tam, konsekwentnie od lat 60., dzieją się ciekawe rzeczy. Najgorzej jest za to w rockowym mainstreamie, który stał się estradową muzyką zdominowaną przez kolejne klony wykonawców z programów talent show.

Te programy sporo zepsuły.

Moim zdaniem jednym z podstawowych problemów takich programów, zwłaszcza w kontekście rocka, jest coś, co nazywam mitologią covera. Bo główną strategią tych audycji jest wykonywanie przez uczestników cudzych utworów. Artysta nie przynosi tam własnych piosenek, ale śpiewa na przykład szlagier Czesława Niemena albo The Rolling Stones. Jest on w najlepszym wypadku dobrym interpretatorem cudzych numerów. Osobiście jednak postrzegam rock i jazz jako pewne formy muzyki ludowej. To jest muzyka wykonawców, którzy mają coś do zaśpiewania, więc to śpiewają. Nie takich, którzy mają do czynienia z partyturami czy na-pisanymi i wyprodukowanymi wcześniej przez innych piosenkami, ale artystów twórczych i żywiołowych. Talent show jest zaprzeczeniem tej idei.

Co więc dzieje się ciekawego w naszej muzyce poza głównym nurtem?

W Polsce jest w tej chwili dość dużo ciekawej muzyki. Z jednej strony mamy renesans artystów, którzy wychodzą z jazzu, ale nie zatrzymują się na nim. Bardzo ciekawe są różne projekty elektroniczne, elektroakustyczne czy cała scena muzyki postkonkretnej opartej na preparowaniu nagrań, muzyki granej z magnetofonów kasetowych lub z uszkodzonych płyt CD, więc generalnie improwizowanej. Oprócz tego mamy mocną scenę metalową, która u nas mieści się bardziej w głównym nurcie niż na przykład w Skandynawii, jest jednak dość progresywna, co wiąże się z faktem, że środowiska wyrosłe z metalu bywają najbardziej otwarte na poszukiwania nowych form. Z metalu łatwo przejść do muzyki ambientowej, elektronicznej czy hałaśliwych form inspirowanych płytą Lou Reeda „Metal Machine Music”. Tam wciąż dzieje się więc dość dużo ciekawych rzeczy.

Czytaj treści premium w Nowościach Dziennika Toruńskiego Plus

Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Warto zobaczyć

Wideo