Słynne toruńskie foteliki teatralne na wystawie w Warszawie

Mirosława Kruczkiewicz-Siebers
Mirosława Kruczkiewicz-Siebers
Zasiadały w nich pokolenia toruńskich przedszkolaków. Słynne foteliki z figurkami zwierząt, przez całe lata służące publiczności Teatru Lalek „Zaczarowany Świat”, można oglądać na wystawie przy Instytucie Teatralnym im. Zbigniewa Raszewskiego w Warszawie. W oszklonym boksie, czyli Galerii Jednego Przedmiotu, wyeksponowano część ze 110 krzesełek.

Zobacz wideo: Droższe napoje przez podatek cukrowy

Do Instytutu Teatralnego krzesełka trafiły wraz z całą dokumentacją, lalkami, dekoracjami, kurtynami i rekwizytami zamkniętego prawie dwa lata temu „Zaczarowanego Świata”.

Cztery ciężarówki

- Pierwszą moją myślą po zamknięciu teatru było pozostawienie dokumentacji i wyposażenia w Toruniu - przyznaje Emilia Betlejewska, z „Zaczarowanym Światem” związana od ponad 40 lat, a od 1990 do 2019 roku jego właścicielka i dyrektorka. - Próbowałam zainteresować nimi Muzeum Okręgowe, ale bezskutecznie. Zależało mi na tym, żeby te pamiątki i dokumenty nie zostały rozproszone, by mogły posłużyć na przykład badaczom dziejów teatru. Jednak szczerze mówiąc nie bardzo wiedziałam, dokąd w Toruniu, poza muzeum, się zgłosić.

Instytut im. Raszewskiego przyjął toruńskie pamiątki chętnie. Tak się złożyło, że placówka akurat postanowiła szerzej zająć się spuścizną polskiego teatru lalkowego. Pamiątki nadal stanowią własność Emilii Betlejewskiej, a IT przyjął je bezpłatnie na zasadzie depozytu. Zajął się też transportem teatralnych ruchomości do Warszawy. Po spuściznę „Zaczarowanego Świata”, a także działających przy nim Studium Edukacji i Praktyk Teatralnych oraz Fundacji „Pro Theatro” ciężarówka z Warszawy przyjeżdżała cztery razy.

Nie dla dorosłych

„Zaczarowany Świat” założyła w 1950 roku w Toruniu, z myślą o najmłodszej widowni i wprowadzeniu jej w świat teatru, Janina Awgulowa, przybyła z Wilna pedagożka, radiowiec, autorka sztuk dla dzieci i poradników metodycznych do edukacji przez sztukę. Ówczesne władze afiliowały jej teatr przy przedszkolu obok Kaszownika. I choć potem zmieniał adresy, to zawsze jego widownia była jedyną w Europie z miejscami przystosowanymi tylko dla dzieci – bo w wyjątkowe foteliki z oparciami bocznymi w kształcie zwierząt dorośli się po prostu nie mieszczą...

Po 40 latach od założenia teatru Janina Awgulowa przekazała kierowanie nim pracującej tu Emilii Betlejewskiej. Tymczasem nadeszła ustrojowa transformacja, sprywatyzowano część przedszkoli, teatrowi mieszczącemu się już na Wrzosach groziła likwidacja. „Jako najodważniejsza w zespole i ta, której pani Janka oddała swój teatr, oznajmiłam, że go sprywatyzuję” - wspominała Emilia Betlejewska. Tak się stało, choć były lata, że do działalności teatru właścicielka musiała dokładać, zarabiając na to na tzw. saksach.

Dla wielu osób „Zaczarowany Świat” pozostał wspomnieniem pierwszego kontaktu z teatrem - bo od początku, choć stworzony przez amatorów, prezentował profesjonalny poziom, czego potwierdzeniem są też nagrody „Zaczarowanego Świata” na międzynarodowych festiwalach.

Dzieci się nie znają?

W 2019 roku Teatr Lalek „Zaczarowany Świat” przestał, decyzją swojej właścicielki, istnieć. Nie ma też już nawet jego siedziby na Wrzosach. Została zburzona. Na tym terenie powstanie osiedle mieszkaniowe. Emilia Betlejewska zaznacza, że budynek zrównano z ziemią już po zamknięciu teatru i nie to było powodem jej decyzji.

Trwa głosowanie...

Ceny warzyw i owców są zbyt wysokie?

- Ze sceny trzeba zejść niepokonanym, jak mówią klasycy piosenki. Dlatego działalność teatru zakończyłam mimo napływających zaproszeń na występy i festiwale, tuż po zdobyciu nagród na konkursach międzynarodowych. Po tylu latach pracy czułam już zmęczenie. Poza tym zainteresowanie naszymi propozycjami było coraz większe w świecie, a coraz mniejsze w naszym mieście. Pojawiło się wiele grup teatralnych, z propozycjami różnej jakości, za to tańszymi. Któregoś razu od dyrektorki przedszkola usłyszałam: „Wiem, że macie spektakle na dobrym poziomie artystycznym, ale przecież dzieci się na tym i tak nie znają, dlatego kieruję się ceną”. Co nie znaczy, że u nas bilety były drogie - mówi Emilia Betlejewska.

Czy zamiast likwidować, nie lepiej było teatr komuś przekazać? Emilia Betlejewska przyznaje, że zależało jej na tym, by nikt nie zmienił formuły teatru wychowującego, edukacyjnego, dbającego o poziom artystyczny, którą stworzyła Janina Awgulowa.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

d
debile z nowości

No jak Janina Awgułowa, przybyła z Wilna była pedagożką to powinno być też napisane zgodnie z regułami lewackiej semantyki, że była RADIOWCZYNIĄ !!!!

Dodaj ogłoszenie