Marika, którą próbował zabić mąż, wciąż rehabilitowana. Pomóżmy zbierać pieniądze!

Małgorzata Oberlan
Małgorzata Oberlan
Udostępnij:
Marika Dzioba, którą usiłował zabić mąż, nadal walczy o powrót do zdrowia. Mama dwójki dzieci wróciła do domu po pobycie w ośrodku toruńskiej Fundacji "Światło". Kolejny już miesiąc rehabilitowana jest w warunkach domowych. Cieszą nawet najdrobniejsze postępy! Każdy może włączyć się w akcję zbierania pieniędzy na ten cel: datkiem lub udziałem w licytacjach.

Obejrzyj: Remont ulicy Długiej w Toruniu

Trudno przejść obojętnie nad historią 32-letniej Mariki Dzioby z Kościelca pod Inowrocławiem.32-letnia matka dwójki dzieci doświadczyła olbrzymiej tragedii. W maju minionego roku nożem zaatakował ją mąż, który potem odebrał sobie życie. Młoda kobieta z ciężkimi ranami kłutymi trafiła do szpitala. Życie jej uratowano, ale niedotlenienie mózgu wywołało straszne konsekwencje.

Po wybudzeniu ze śpiączki i odłączeniu od respiratora okazało się, że Marika Dzioba nie mówi, nie siada, nie chodzi... Dziś czyni może drobne, ale jednak postępy, dzięki poświęceniu matki - pani Marzeny - i specjalistów.

Marika pod troskliwą opieką mamy i specjalistów. Cieszy najdrobniejszy postęp!

Po pobycie w szpitalu w Inowrocławiu nadzieją dla Mariki stała się najpierw rehabilitacja w specjalistycznym ośrodku Fundacji Światło w Toruniu. Ale na to potrzebne były pieniądze. "Nowości" pisały o tej sprawie latem. Zachęcaliśmy do wsparcia zbiórki pieniędzy na portalu Siepomaga.pl. Wiemy, że wśród ponad siedmiu tysięcy darczyńców są też nasi Czytelnicy. Na rehabilitację i dalsze leczenie udało się zebrać ponad 200 tys. zł.

Polecamy

Marika Dzioba trafiła do Torunia i pracujący z nią zespół specjalistów (m.in. rehabilitant, fizjoterapeuta, psycholog, logopeda) sprawili prawdziwe cuda. Mama dwójki dzieci odzyskała świadomość, zaczęła na swój sposób kontaktować się z otoczeniem, udało się ją posadzić na wózek. -Ma dla kogo walczyć, jest mamą - podkreślała Janina Mirończuk, prezes Fundacji Światło w Toruniu.

Następnie przyszedł na kolejny etap rehabilitacji. Zimą Marika Dzioba wróciła do domu, pod troskliwą opiekę mamy - pani Marzeny - oraz innych członków rodziny. Rehabilitacja jest kontynuowana w warunkach domowych, w otoczeniu dzieci i rodziny. To ludzie, którzy kochają Marikę i gotowi są zrobić wszystko, by jej stan był jak najlepszy.

-Dzięki Wam kontynuujemy walkę o lepsze jutro, o jeszcze lepszą rehabilitację. Równocześnie trwa przystosowywanie domu do potrzeb Mariki, co również możliwe jest dzięki między innymi środkom ze zbiórki. Wierzymy, że Marice uda się odzyskać jak najwięcej sprawności, bo jest twarda, silna i ma dla kogo walczyć! Dziękujemy za wszystko, co zrobiliście dla nas do tej pory i prosimy o dalsze wsparcie - apeluje pani Marzena, mama Mariki.

Pani Marzena regularnie dokumentuje rehabilitację w mediach społecznościowych; także fotograficznie. Serdecznie kibicują jej setki osób.

Chcesz pomóc? Trwa zbiórka na Siepomaga.pl i pełną parą idą licytacje na rzecz Mariki

Każdy, komu leżą na sercu dalsze losy 32-letniej matki może włączyć się w akcję pomocową. Rehabilitacja i dalsze leczenie jeszcze długo będą wymagały pieniędzy.

Polecamy

Na portalu Siepomaga.pl trwa cały czas zbiórka pieniędzy. Nosi nazwę "Próbował zabić ja własny mąż -Marika walczy o życie dla swoich dzieci". Udział w zbiórce można wziąć tutaj.

Dotąd zbiórkę wsparło 7 tysięcy 286 osób łączną kwotą 235 tysięcy 288 zł. Pieniądze wpłacają od lipca ubiegłego roku nie tylko osoby prywatne. Wsparcia udzieliły też różne firmy.

Pełną parą idą też licytacje na rzecz Mariki. Zainteresowani znajdą je na Facebooku ("Walczymy o życie Mariki - licytacje"). Dziesiątki ludzi wystawiają tutaj na sprzedaż dosłownie wszystko: książki, ubrania, zabawki, wypieki oraz usługi np. kosmetyczne. Inni licytują, podbijając stawkę w szczytnym celu. Każda w ten sposób wylicytowana złotówka zasila konto zbiórki i przeznaczana jest na rehabilitację Mariki Dzioby.

Polecamy

WAŻNE. Marika Dzioba doświadczyła wielkiej tragedii. To cud, że żyje

  • Niedziela, 30 maja 2021 roku, Kościelec - mała wieś pod Inowrocławiem. Tutaj mieszkała 32-Marika, jej o pięć starszy lat mąż Maciej oraz ich dwoje dzieci: trzynastoletnia córka i pięcioletni syn. Z pewnością, jak w każdej rodzinie i w tej nie brakowało problemów. Co jednak popchnęło Macieja do ataku na żonę, nie wiadomo. W medialnych przekazach pojawiał się motyw zazdrości i wątek narkotyków.
  • Tamtego majowego dnia w domu doszło do awantury. Mąż chwycił za nóż i rzucił się na żonę. Usiłował jej podciąć gardło. Tego ostatecznie do dokonał, ale zadał Marice liczne i poważne ciosy nożem. Gdy do Kościelca przyjechało pogotowie, kobieta leżała w kałuży krwi, a jej serce nie biło. Cudem należy nazwać to, że ratownicy i lekarze w inowrocławskiej lecznicy przywrócili jej funkcje życiowe.
  • Tragiczny amok, w którym musiał działać Maciej, doprowadził go na tory kolejowe w niedalekim Dziarnowcu. Mężczyzna popełnił samobójstwo poprzez rzucenie się pod pociąg w niedalekim Dziarnowie. Zwłoki 37-latka ujawniono na torach w nocy z 30 na 31 maja ubiegłego roku (z niedzieli na poniedziałek).

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nowości Gazeta Toruńska
Dodaj ogłoszenie